sobota, 16 grudnia 2006

Projektownia

Wczoraj, kiedy jak zwykle niezapowiedzianie wpadłem do Fundacji, oczom moim ukazał się widok napawający radością każdego animatora: w sali konferencyjnej zobaczyłem ogromny stół a na nim dosłownie tysiące: kolorowych papierów, welurów, wstążek, siatek, kartoników, farb, klejów, spinaczy, nożyków i nożyczek, kartonów - falistych i zwykłych, taśm i co kto chciał. Pośród tego nagromadzenia dało się dostrzec cztery osoby i cos tam sobie dlubały. Obok nich żały wykonane już kartki świąteczne. Bo to był warsztat twórczy, prawdziwa manufaktura upominków bożonarodzeniowoświątecznych. Majstrem w tym zakładzie była młoda dziewczyna z Olsztyna, która po małym interview z mojej strony okazała się być animatoirką działań twórczych ludzi niepełnosprawnych. Chociaż sama definiuje się jako "pedagog" czy nawet "terapeuta" to wg mnie lepiej do tej roboty pasuje okreslenie "art-edukator" czy właśnie "animator działań twórczych". Bo takie zajęcia prowadzi nie tylko z niepelnosprawnymi, ale i z firmami, wietlicami i wszystkimi, ktorzy chca sie rozwijac. No i refleksja mi przyszła: działania twórcze, oparte na plastyce, które ona proponuje, są strasznie niedocenianym komponentem pracy spolecznika. Powinny być prowadzone wszędzie, gdzie chce się uzyskać autentyczną zmianę postaw społecznych. Ludzie generalnie boją się być twórczy i nieszablonowi i ten lęk blokuje ich często przed dzialaniem w ogóle. U nas to obciach być innym, przekornym, odmiennym. Skłonność do porównywania się z innymi zabija inwencję i spontaniczność. Szkoda, że tak mało osób jeszcze rozumie, jak ważne jest być człowiekiem twórczym.

Brak komentarzy: