niedziela, 6 maja 2007

Lawendowe Pole c.d.

To bylo 11 kwietnia. Skladkowa impreza (wyszlo po 10 zlotych od sztuki) - wyjazd dla Kamionkowych aktywistow do Nowego Kawkowa, czyli nie tam gdzie kozy kuja ale gdzie lawende uprawiaja. Przyjela nas Joanna Posoch - mloda, dzielna kobieta, z wyksztalcenia etnolog, ktora postanowila porzucic mieszczanskie zycie na rzecz przygody z nowa, nietypowa dzialalnoscia rolnicza i agroturystyczna. Uprawia lawende - posiala ja 7 lat temu, wyroslo, zasadzila na polu. Ziolko rosnie, niemal jak w Prowansji i rosnie tez jej slawa jako pionierki. Sam zainteresowalem sie jej doswiadczeniami z artykulu w Wysokich Obcasach, ktory ukazal sie kilka lat temu. Odtad tkwila mi w glowie, az do momentu, kiedy udalo sie zorganizowac ten wyjazd i zobaczyc na wlasne oczy jak sobie radzi.
Miszka w chacjendzie sciagnietej z gor, zaczynala na kawalku laki. Sasiad pomogl zaorac i uzyznic wapnem. Sama pikowala i sadzila. Ma juz 0.5 ha ale nie nosi sie z zamiarem poszerzania uprawy: musialaby wtedy zaangazowac maszyny i sciagac ludzi, a stoi na stanowisku, ze wtedy to juz nie frajda.

Widzielismy sie takze z prezesem stowarzyszenia "Reka dzielo". Opowiedzial o dzialanosci i jarmarkach jakie organizuja i ze stowarzyszenie wplywa doskonale integracyjnie na lokalnych wytworcow. podpowiedzial tez mozliwosc zarobku jako producenci wiejskich przysmakow, ktore z powodzeniem sa sprzedawane w Olsztynie w sieci sklepow.

Tak to wlasnie wygladalo w telegraficznym skrocie.

Artykul, ktory ukazal sie w Naszej Gazecie Nidzickiej po wycieczce.


Tak lawenda rosnie (- uprawnie, bo jest wiele osob, ktore hoduja ja sobie w ogrodkach)...



A tak sie suszy u powaly.
Dla zainteresowanych:
aha, i fragment artukulu z "Zielonego sztandaru"
Nie wszyscy zielarze idą w masowość i hurt.Są i tacy, którzy uprawiają przetwarzają i sprzedają zielarskie produkty sami. Dla nich zielarstwo to styl życia. Lawendowe pola Joanny Posoch ciągną się na pół hektara w warmińskiej wiosce Nowe Kawkowo. Wysiane z nasion rośliny po dwóch latach dały pierwszy zbiór. Joanna Posoch ma manufakturę kosmetyczną, w której sama wyrabia kremy i toniki z dodatkiem lawendy. W przydomowym sklepiku sprzedaje suche bukiety „saszetki zapachowe z suszoną lawendą”. Robi też nalewki lecznicze na lawendzie i szałwi.–
Nie mam kłopotów z klientami. Sami mnie znajdują (mam stronę w Internecie). Lawenda budzi pozytywne skojarzenia, jest romantyczna. Zresztą wiele ziół ma działanie pozytywne nie tylko na ludzki organizm, ale i psychikę. W średniowieczu uważano, że dodanie ogórecznika do napoju podawanego rycerzom zwiększa ich odwagę na turniejach – opowiada Joanna Posoch.


1 komentarz:

Unknown pisze...

No no fajnie fajnie...tylko skad to zdjęcie wytrzasnąłeś z rowerem w bagażniku??