piątek, 23 marca 2007

LAWENDOWE POLE

Dłuższą pogawędkę telefoniczną uciąłem sobie z Piotrem Wróblem, który mnie ewaluował :) Chyba wyszło fajnie.

Chodzi mi po głowie, żeby suszarnię uzupełnić o hodowlę ziół, może nawet lawendy (nie mogę się opędzić od tej myśli, baaardzo podoba mi się casus pierwszej warmińskiej plantacji lawendy: http://www.lawendowepole.pl). Mały research w insternecie uświadomił mi jednak na jakie przeszkody można natrafić propagując ten pomysł:

"Od lat niestrudzenie propagowaniem idei zielarstwa zajmuje się Teresa Lewkowicz - Mosiej mieszkająca od kilku lat w Ogółach nieopodal Czarnej Wsi Kościelnej. Obecnie posiada tam plantację ziół. Są tu m. in. szałwia, melisa, skrzyp, pokrzywa, kocimiętka, oregano i inne. Jej ekologiczne gospodarstwo świetnie nadaje się pod ich uprawę. Za suszarnię służy drewniana stodoła. W sezonie potrzebna jest jednak siła robocza do zbioru. A młodzież i dorośli angażują się w to niechętnie, szybko się zniechęcając. - Moja znajoma lekarka ze wsi nad Bugiem opowiadała mi, że ludzie zbierają tam dziewannę( lubi ona tereny piaszczyste). A więc jednak można. Teresa Lewkowicz jest osamotniona w swoich działaniach. Posiada kontakty , wymyśliła wiele akcji propagujących hodowlę ziół, ale jest niezrozumiana prze okoliczną ludność. Uczestniczyła nawet w spotkaniach z ludźmi z naszej gminy, lecz nie spotkała się z dużym zainteresowaniem. Patrzono na nią z nieufnością. - A kiedyś przecież - wspomina - całe Karczmisko trudniło się zbiorem jagód. Mieszkańcy nosili je do Białegostoku, bo kolej była za droga." *

No nieeee wiem.

Inne trudności: "
Możliwe jest zainteresowanie ludzi uprawą i sprzedażą ziół, ale trzeba najpierw nawiązać współpracę z firmami zielarskimi. Ktoś musi się w to włączyć, pomóc organizacyjnie. -Spośród firm zielarskich "Runo" z Hajnówki jest najbardziej prężne i wiarygodne. Inne mogą upaść. Najlepiej uniknąć w takiej sytuacji zbędnych pośredników, którzy zazwyczaj zarabiają najwięcej.- wyjaśnia właścicielka plantacji. Liście wierzby w skupie kosztują 2 zł za kilogram suszonki, droższy jest np . jaśminowiec, którego cena waha się w okolicach kilkunastu złotych. Sezon zielarski rozpoczyna się wczesną wiosną i praktycznie cały rok. Nawet zimą zbiera się na przykład jałowiec. Na początek zaczyna się zbierać mniszek lekarski, potem babkę lancetowatą czy perz (importowany swego czasu z Czechosłowacji). Zapotrzebowanie na pokrzywę trwa cały rok. W dostarczanie ziół mogłaby włączyć się nasza gmina. Prezes firmy "Runo" był zainteresowany taką współpracą, otworzeniem u nas punktu zbiorczego. "Herbapol" też był skłonny współpracować, zaoferował godziwą cenę skupu. Ale te deklaracje też nie wzbudziły większego odzewu."*

Jeszcze bardziej nie wiem.

Nic to, zobaczymy co drodzy Kamionkowcy na to.

* ze strony: http://www.obywatelreporter.ngo.pl/numer26/index.php?action=php/praca1.htm

PS Internet to skarb, znalezione :--> "Już wkrótce inicjatywy związane z tworzeniem i promocją produktu lokalnego będą mogły liczyć na dofinansowanie z EFRROW (2007 – 2013)."

"My chcemy" powinno wystartować.

Brak komentarzy: